Dzień 7: Kiedy rozsądek śpi…

02.12.2014
znak_crop

O tym, że warto dopuścić rozsądek do głosu.

Jestem czterdziestolatką, mamą sześciolatki, rok temu się rozwiodłam. W przemocowym związku byłam 6 lat. Związek przerwany formalnie na poziomie emocji trwa. Były mąż nie odpuszcza, jest wciąż obecny poprzez sprawy sądowe, poprzez manipulacje i kontrolowanie mojego życia za pośrednictwem dziecka, pracuje nad odwetem.

CO MI DAŁ KONTAKT Z POGOTOWIEM „NIEBIESKA LINIA”?

Gdybym miała obiektywnie ocenić, kim jestem, mogę stwierdzić, że inteligentną, zaradną, rozsądną kobietą, nota bene to myślenie powróciło niedawno, druga strona skutecznie pozbawiła mnie pozytywnej samooceny, ale ona wraca….

Zatem czemu rozsądna kobieta, której mąż nie szanował i nie doceniał, nie zabrała się i nie odeszła, jak tylko się zorientowała, że traci siły, radość życia, motywację do pracy, radość z macierzyństwa?
Bo rozsądek śpi, kiedy stajemy się ofiarami długotrwałej przemocy. Jest tylko poczucie winy i bezradności, bestia, która dopada i nie odpuszcza. Odbiera energię do konstruktywnych działań.

Aż pewnego lata nie byłam w stanie tego dalej ciągnąć. Wrażliwa na punkcie trudnych relacji rodzinnych, dobra koleżanka postanowiła mi pomóc, dała kontakt do Niebieskiej Linii.

Przedtem jeszcze dzwoniłam po poradę na telefony dyżurne. Szukałam miejsca, gdzie mogę uciec z dzieckiem. A potem zaczęła się konspiracja, żeby zdołać dojść na konsultacje, na spotkania grupowe, trzeba było wynajmować opiekunki, prosić o pomoc do dziecka, kombinować, mijać się z prawdziwymi informacjami, dokąd wychodzę.

Na początku chodziłam na spotkania z poczuciem, że mój przypadek jest „lajtowy” i w ogóle to nie do końca kwalifikuje się do przemocy rodzinnej, że to tylko konsekwencja moich własnych błędów.

Co się robi w tej Niebieskiej Linii? Czy to nie jest jakaś pseudofeministyczna sekta?

Okazało się jednak, że schematy są podobne, historie powtarzają się, tylko obsada bohaterów się zmienia. Próby terapii małżeńskiej, interwencje przyjaciół, leki antydepresyjne, szantaż, że odbierze mi dziecko, że udowodni, że jestem chora psychicznie. Jak się okazało, była to klasyka zjawiska.

Po czym zorientowałam się, że na spotkaniach grupowych otaczają mnie mądre, dobre i piękne kobiety, dobre matki, które latami nie potrafią uwolnić się od swoich partnerów.

Sama początkowo żyłam przekonaniem, że uratuję ten związek. Chciałam nauczyć się, jak mogę pomóc mężowi, chociaż to ja sama potrzebowałam pomocy. Nakłaniałam na terapię dla sprawców.

W Niebieskiej Linii długo i mozolnie tłumaczono mi, że mam chronić siebie i dziecko. Ale jak chronić, kiedy każda najmniejsza czynność prawna lub organizacyjna przerażała, trzeba było się do niej „zbierać”, ale terapeuci z Niebieskiej Linii pomagali stawiać kolejne kroki.

To był inny dyskurs niż ten, który w ramach katolickiej obyczajowości i nauki nawoływał do noszenia własnego krzyża. O wiele bardziej humanistyczny i pokrzepiający.

Bo gdzie tu przemoc? Jaka przemoc? – pytali znajomi, widząc zatroskanego rodziną ojca i męża, który wracał z pracy do domu, organizował wolny czas i cieszył się dzieckiem.
Taki wspaniały ojciec i dziwna matka, która wykonuje szereg prac, pozwala sobie na wyjazdy, nie rezygnuje z pasji. Czy to dobra matka, taka matka?

Ocena zewnętrzna tego, jak się realizujemy w rolach społecznych, sprawiła, że sama zaczęłam powątpiewać w swoją macierzyńską postawę.

Więc starałam się i starałam, ale chaos, który był wywoływany przez nieprzewidywalność zachowań partnera, burzył równowagę psychiczną dziecka i mnie. A matka wie, co dla jej dziecka jest dobre, a co niedobre.

Aż w końcu ten ostatni argument do mnie dotarł. Wniosłam pozew, choć potem na skutek nacisków męża zawiesiłam sprawę, aż „odwiesiłam” i się w końcu rozwiodłam, odpuszczając oskarżanie o winę. Teraz wiem, że nie nazywając winy po imieniu, zrobiłam błąd. Druga strona na tym skorzystała. Przybrała na sile i atakuje nadal. Czuje się bezkarna.

CO BYM POWIEDZIAŁA INNYM KOBIETOM W PODOBNEJ SYTUACJI DO MOJEJ?

Apeluję do kobiet, które doznają przemocy domowej, aby biernie nie czekały, że będzie lepiej, to jedynie osłabia i odbiera siły. Musimy działać, mamy prawo do godnego życia. Bliscy W Niebieskiej Linii przywrócono mi szacunek do samej siebie, poczucie godności, wiarę we własne siły. Podano narzędzie, konkretne dane, które pozwoliły odciąć się od toksycznej relacji i uratować swoją relację z dzieckiem, przywrócić spokój codzienności.

Słuchanie historii innych pozwoliło przyjrzeć się własnej historii, znaleźć skuteczne rozwiązania, zobaczyć konsekwencje bezczynności. Dało jeszcze jedno, większą wrażliwość na przemoc wokół mnie, czujność na przemocowe zachowania w relacjach zawodowych, społecznych. Nie ma już we mnie zgody na opresyjne zachowanie przełożonych, i innych, którzy mają wpływ na moje życie.

To jest wsparcie, którego nie potrafiła mi dać rodzina, adwokat, nawet najdroższy i najlepszy.
Jestem w stanie na niego zapracować, nawet mam życzliwych przyjaciół, nie jestem zupełnie sama, ale systematyczne i rzetelne wsparcie od pracowników Niebieskiej Linii było i jest azylem, miejscem, w którym każdorazowo przekonuję się, że nie mogę się poddawać i że zawsze jest jakieś wyjście.

Są jeszcze inne instytucje, które powinny pomagać osobom doświadczającym przemocy w rodzinie. Jednak policja, kuratorzy sądowi, opieka społeczna najczęściej nie rozumie przemocy psychicznej. Umorzono mi sprawę o nękanie, bo nie sprawiam wrażania ofiary, nie mam fizycznych śladów przemocy, podbitego oka, złamanego nosa. Potrafię cytować artkuły prawne, znam się na swoich prawach i obowiązkach W tym kraju nie ma zrozumienia dla tego problemu, który stanowi przecież całkiem częsty element życia rodzinnego, co gorsza, jest na to społeczne przyzwolenie. I niestety powierzchownie interpretowana nauka Kościoła to sankcjonuje.

Nie jestem jeszcze na prostej, to będzie trwało. Nie wyobrażam sobie siebie stawiającej czoła przemocy bez pomocy Niebieskiej Linii.

 

POMOC W NIEBIESKIEJ LINII

Poradnia Telefoniczna Niebieskiej Linii: 22 668-70-00 (dni powszednie: 12.00-18.00; soboty, niedziele i święta: 12.00-22.00)

Poradnia internetowa: poradnia@niebieskalinia.pl

Zapisy na konsultacje: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ, ul. Korotyńskiego 13, 02-121 Warszawa | sekretariat: 22 824 25 01

Link do artykułu: http://www.niebieskalinia.pl/edukacja/materialy-edukacyjne/artykuly/5341-dzien-7-kiedy-rozsadek-spi